O zgrozo!
Ile papierów do załatwiania jest przed ślubem wiedzieliśmy TEORETYCZNIE przed tym całym galimatiasem, a jak jest ich dużo i jak jest absurdalnie dowiadujemy się teraz.
Zacznimy od urzędów.
Aby wziąć ślub konkordatowy potrzebujemy skróconych aktów urodzenia wydawanych w mieście, w którym się urodziliśmy. Całe szczęście, że nie urodziliśmy się 400 km od naszego miasta,bo niezłą wycieczkę byśmy mieli;/Opłata w USC do którego przynalezymy przez urodzenie- 22 zł za jeden skrócony akt urodzenia. Nasze kochane państwo idzie nam na ustępstwo więc jeśli ślub bierzemy w miejscowości X, Narzeczonego miejscowość to Y a mieszkamy w miejscowości Z, to zaświadczenie o braku przeciwskazań do zawarcia małżeństwa możemy otrzymać w miejscowości X lub Y, ale jeśli wybieramy miejscowość Y, do której mamy bliżej to musimy zrobić opłatę 84 zł w miejscowości X- absurdalna sytuacja!bo trzeba jechać 100 km aby później móc załatwiać całą reszte...a co śmieszniejsze akt ślubu mamy odebrać w miejscowości X i nie ważne, że wolelibyśmy w Y bo mamy bliżej...
W kościele nie jest milej...
należy mieć kurs przedmałżeński- ja miałam, Narzeczony nie i tu sie zrobił problem, ale Proboszcz poszedł nam na rękę i przeegzaminował Narzeczonego więc papierek mamy. Potrzebna jest Poradnia Rodzinna do której potrzebny jest czas,którego nie mamy...weekendowo Poradni zrobić nie możemy,bo nie ma już wolnych miejsc...następnie zaświadczenie o chrzcie i bierzmowaniu Narzeczonego, które odbiera z jednej parafii (swoją drogą bierzmowanie zaginęło,ale cudem sie odnalazło;)) a w drugiej parafii dać na zapowiedzi.
Odbyć dwie spowiedzi przedślubne i z całą tą papierologią plus z ostatnimi szkolnymi świadectwami udać się do proboszcza i podpisać protokół.
Naszczęście do ślubu bliżej niż dalej;)
Swoją drogą....od 6 lipca będziemy Państwem K!:)
wtorek, 16 kwietnia 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
Niestety przez to wszyscy muszą przejść chodź nie to nie takie proste. Nie daj Bóg jak się pracuje w tygodniu a w weekendy studiuje to wogóle jakaś porażka :/ Powodzenia dla Was :)
Niestety i w naszej sytuacji tak jest. My jeszcze o tyle mamy gorzej, że mam różne godziny pracy a co weekend szkoła
Ciesz się,że proboszcz Wam poszedł na rękę i przepytał Ci Narzeczonego. Nam proboszcz pierw powiedział,że zrobi nauki przedmałżeńskie, a jak poszliśmy spisywać protokół, to nam powiedział,że sami mamy sobie zrobić - ciekawe gdzie, jak nauki są robione ze wszystkim.. nam udało się zrobić osobno dzień skupienia, osobno poradnię życia, ale nauk osobno się nie da i jesteśmy w czarnym tyłku..
Co do zapowiedzi - my nie musimy dawać NIC. Ja jedynie musialam mieć do spisania protokołu akt chrztu, bo byłam chrzczona w innej parafii, niż mamy ślub (się przeprowadziłam 6 lat temu do miejscowości narzeczonego..) On nie musiał nic mieć, bo wszystko jest w aktach na farze. A co do USC, to u nas też kosztuje akt urodzenia 22 zł, a potem musimy jechać na gmine do nas, gdzie znajduje sie USC i tam płacimy 61 zł za osobę.. czyli 122 zł , razem.. Tu stówka, tam stówka i już jest tysiak..
powodzenia życzę:)
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Czyżby twoją najlepszą przyjaciółkę znowu dopadła pańska choroba jak to mój małżonek mawia i nie bawiła się na waszym ślubie? ojoj..
Prześlij komentarz